Google Translator

enfrdeitptrues

Ostatnie komentarze

  • Meridith
    Greetings! Very useful advice in this particular post! It's the little changes ...

    Więcej...

     
  • Rebekah
    Hello, constantly i used to check weblog posts here in the early hours in the ...

    Więcej...

     
  • Dave
    Hi there! This article could not be written much better! Going through this article ...

    Więcej...

     
  • .Leszek
    Proszę bardzo :-)

    Więcej...

     
  • emil
    Dziękuję :-)

    Więcej...

Gościmy

Odwiedza nas 149 gości oraz 0 użytkowników.

Odsłon artykułów:
1948850

 

AVATAR oczyma nauki / Science in Avatar movie

Ze względu na niedawne "odkrycie" dokonane przez polski zespół młodych naukowców pod kierunkiem prof. Stanisława Karpińskiego (info na kolejnej stronie) postanowiłem umieścić ten ktróciutki filmik jako oddzielną kategorię w sekcji z filmami Dana Wintera.

Jeśli Bóg istnieje, to co to oznacza, że jest on wszechobecny? Czy istnieje on pod postacią energii we wszystkim? Czy i w jaki sposób istnieje on tu i teraz? Swoista odpowiedź udzielona przez Dana Wintera zdaje się zbliżać go do stanowiska, które filozofowie nazywają panteizmem (ewentualnie paneteizmem, pandeizmem).

Z tego krótkiego, filmowego wprowadzenia do artykułu zamieszczonego na stronie http://goldenmean.info/avatar/ wyłania się obraz naszego wszech-związku z Naturą, poprzez którą przejawia się Stwórca, do którego najlepiej jest "zadzwonić" siedząc pod świętym drzewem generującym fraktalne pole elektryczne....

Czy właśnie ta możliwość nie spodobała się Watykanowi, który skrytykował film m.in. za panteizm?...

 Dan Winter mocno opiera się w swym wywodzie na odkryciach prof. Phillipa Callahana --> zobacz ostatnią stronę tego artykułu

Czy opisane na następnej stronie odkrycia prof. Stanisława Karpińskiego i jego zespołu przybliżają nas do poniższej wizji z filmu Avatar?

Na'vi stworzyli złożoną kulturę, oparta na głębokiej więzi duchowej między wszystkimi stworzeniami Pandory oraz ich bóstwem, Eywą. Ich więź z naturą można postrzegać jako układ nerwowy żywego organizmu, każde zwierzę oraz roślina to pojedyncza komórka nerwowa. W samym centrum tego układu jest ich bóstwo, Eywa, które jest swoistą matką naturą. W przeciwieństwie do roślin, które pozostają połączone przez całe swoje życie, fauna  Pandory tworzy więź za pomocą splotu nerwowego, który znajduje się w obrębie głowy. W przypadku Na'vi, znajduje się w ich warkoczu. Więź ta zwana jest Tsaheylu – jest to rodzaj fizycznego połączenia, które pozwala odbierać energetyczne i kinetyczne sygnały oraz wymianę myśli i uczuć między fauną i florą. Dzięki Tsaheylu, Na'vi mają dostęp do neuronalnej sieci oplatającej cały księżyc, a tym samym do zbiorowej mądrości całego pandoriańskiego życia. Tsaheylu używane jest przez Na'vi także na co dzień. Pozwala na łączenie się z oswojonymi zwierzętami, które bezbłędnie wykonują polecenia "ujeżdżającego". Wykorzystywane jest także w zbliżeniach seksualnych Na'vi, jak i zwierząt.

Źródło: Wikipedia

 

Podyskutuj na forum

 

 


 

Rozumne życie roślin

Sławomir Zagórski 2010-07-19

 

Rośliny wcale nie są prostymi i biernymi organizmami. Nasi zieleni kuzyni mają podobnie jak my układ nerwowy, dzięki któremu potrafią zapamiętywać informacje i... myśleć

Ta publikacja wywraca do góry nogami naszą wiedzę na temat roślin. Dowodzi, że prowadzą one znacznie bardziej skomplikowane życie, niż sądziliśmy przez wiele, wiele lat. Ogromną satysfakcją jest to, że przełomowych odkryć dokonał czysto polski zespół młodych naukowców pod kierunkiem prof. Stanisława Karpińskiego z warszawskiej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

Karpiński to jeden z naszych wybitnych badaczy, który spędził blisko 20 lat na Zachodzie i dzięki programowi "Wellcome" Fundacji na rzecz Nauki Polskiej wrócił niedawno do kraju i rozkręcił duży program badawczy w Warszawie. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W najnowszym numerze "Plant Cell" - najbardziej prestiżowego pisma z zakresu biologii komórki roślin - ukazała się sążnista, 18-stronicowa praca zespołu Karpińskiego. A oto czym zajęli się Polacy.


Hormony czy elektrochemia


Około dziesięciu lat temu, a więc w czasach kiedy Karpiński pracował jeszcze w Szwecji, udało mu się odkryć, że rośliny potrafią reagować na światło w sposób systemowy. Co to oznacza? Wyobraźmy sobie rosnące drzewo, którego część liści wystawiona jest na słońce, a część pozostaje w cieniu. Otóż okazało się, że liście tego samego drzewa potrafią ze sobą "rozmawiać". W efekcie te słabiej naświetlone doskonale "wiedzą", że te od słonecznej strony otrzymały porządną dawkę światła. Wiedzą nie tylko, jakie było jego natężenie, ale także czy jest to poranek, czy zmierzch.


To był absolutny hit. Ówczesna praca opublikowana w "Science" doczekała się wielu cytowań, a Karpińskiemu otworzyła drogę do stałej profesury w Szwecji.


Zagadką było, w jaki sposób rośliny przekazują sobie informacje. Początkowo wydawało się, że za pośrednictwem tzw. rodników tlenowych i hormonów. Jednak dalsze badania sugerowały, że chodzi o szybkie sygnały elektryczne. W tym momencie trudno było nie doszukać się analogii ze zwierzęcym układem nerwowym. U zwierząt komórki porozumiewają się za pomocą sygnałów elektrochemicznych. W obrębie pojedynczej komórki nerwowej informacja przemieszcza się jak prąd elektryczny, natomiast w chwili, gdy dochodzi do synapsy (miejsca połączenia dwóch neuronów), zamienia się w impuls chemiczny.


A jak to jest u roślin?


Nerwy liścia


Najnowsze eksperymenty zespołu Karpińskiego dowodzą, że tu wszystko zaczyna się od światła. Odebrane bodźce świetlne (czyli fotony) zamieniane są w sygnały elektrofizjologiczne. Rozchodzą się one co prawda znacznie wolniej niż u zwierząt (u nas jest to ok. dwóch metrów na sekundę, u roślin nie więcej niż centymetr na sekundę), ale roślinom całkowicie to wystarcza. W końcu nie muszą one uciekać przed wrogiem.


O ile szybkość przewodzenia sygnałów jest stosunkowo niewielka, o tyle wytworzone potencjały i amplituda przemieszczającej się fali są u roślin i zwierząt bardzo podobne. Co ciekawe, profil sygnału jest zupełnie inny dla światła białego, czerwonego czy niebieskiego.


Przewodzeniem sygnałów zajmują się głównie komórki tzw. wiązek okołopochwowych. To komórki sąsiadujące z naczyniami (popularnie nazywanymi nerwami) liścia. Teraz okazuje się, że owa popularna nazwa - "nerwy" liścia - ma swoje głębsze uzasadnienie. Poprzez leżące w "nerwie" naczynia i rurki sitowe płynie woda i substancje odżywcze, a poprzez komórki wiązki przebiegają prawdziwe sygnały elektryczne.


Zupełnie jak komputer kwantowy


Jakie to ma znaczenie? Otóż po pierwsze, rośliny starają się jak najefektywniej wykorzystywać światło. To w końcu podstawa życia na Ziemi. Od wydajnej fotosyntezy zależy bowiem produkcja tlenu i jedzenia dla wszystkich innych organizmów na naszej planecie. Ale jak się okazuje, co za dużo, to niezdrowo, i nadwyżka światła roślinom szkodzi. Po pochłonięciu zbyt dużej dawki fotonów rośliny muszą się części ich pozbyć. Najnowsza praca Karpińskiego dowodzi, że informacja o wygaszaniu nadmiaru energii przenosi się z liścia do liścia również za pomocą elektrofizjologicznych sygnałów. Rośliny zliczają zaabsorbowane fotony, działając jak coś w rodzaju komputera kwantowego, a następnie ich naświetlone części przekazują informację dalej.


Uczeni wybrali do badań rzodkiewnik pospolity (Arabidopsis thaliana) - bliskiego krewniaka kapusty i rzepaku. To modelowa roślina, która od lat stanowi obiekt dociekań fizjologów i genetyków. Arabidopsis, rosnąc, tworzy rozetkę liści. Naukowcy oświetlali wyłącznie trzy z nich, a resztę trzymali w cieniu. Za pomocą cieniusieńkich elektrod odczytywali potencjały elektryczne w oświetlanych i zaciemnionych partiach rośliny.


Przy zwykłej (tj. niedużej) porcji światła oświetlone liście prowadzą fotosyntezę, jednocześnie informując te zacienione, jaką ilość fotonów dostały, na co trzeba "się nastawić", ile energii świetlnej w razie czego wygasić. I - jak się okazuje - te nieoświetlone liście "słuchają się" i "uczą".


Jeśli porcja światła rośnie ponad miarę, zacienione liście też o tym wiedzą i szykują się na niebezpieczeństwo. Co więcej, okazuje się, że każdy liść "podejmuje niezależnie decyzję", ile światła się pozbyć. Niczego się tu nie narzuca z góry, poszczególne liście wybierają własną strategię.


- A zatem rośliny nie tylko szybko przewodzą sygnały, nie tylko mają więc własny system nerwowy, ale także w pewnym sensie myślą - mówi podekscytowany prof. Karpiński



- Czy komuś z nas się o tym w ogóle śniło? - dodaje naukowiec.


Więcej światła, mniej chorób


Ale to nie koniec. Jeśli jest już układ nerwowy i coś w rodzaju myślenia, powinna być także pamięć. Ci z państwa, którzy doszli do tej części artykułu, najprawdopodobniej nie zdziwią się, gdy przeczytają, że tę roślinną pamięć również udało się odkryć.


Naukowcy już wcześniej wiedzieli, że istnieje związek między reakcją na światło a odpornością na infekcje. Zakażali rośliny bakterią Pseudomonas i powodowali, że chorowały one równie ciężko jak my, ludzie, na zapalenie płuc. Okazało się jednak, że jeśli roślinę przed zakażeniem oświetli się dawką światła, zamiast "zapalenia płuc" dostaje ona "silnego przeziębienia". A zatem światło najwyraźniej chroni przed chorobą. Najciekawsze w tym wszystkim było jednak to, że jeśli pomiędzy naświetleniem a zakażeniem Pseudomonas zrobi się 24-godzinną przerwę, rośliny dostają już tylko "lekkiego kataru". Innymi słowy są one w stanie zapamiętać informację o padającym na nie świetle. W procesy pamięci zdaniem Karpińskiego zaangażowany jest ten sam system fotoelektrofizjologicznych sygnałów, o którym mowa była w kontekście fotosyntezy i wygaszania nadmiaru światła. Przy okazji wraca tu kwestia barwy światła - rośliny inaczej reagują na światło niebieskie, inaczej na czerwone. Ma to swój biologiczny sens. W lecie, kiedy słońce jest wysoko nad horyzontem, przeważa światło niebieskie. Na jesieni, gdy słońce wisi nisko, dominuje światło czerwone. I wszystko się zgadza. W lecie rośliny narażone są na nieco inne pasożyty niż jesienią.

 

Po co roślinom pamięć

Roślinna pamięć zdaniem Karpińskiego służy nie tylko obronie przed ewentualnymi wrogami, ale także do jak najlepszego przystosowania się np. do dłuższego okresu opadów czy zachmurzenia.

Zapamiętana informacja o barwie światła wydaje się kluczowym czynnikiem zwiększającym szansę roślin na przetrwanie w wysoce zmiennym środowisku

piszą Stanisław Karpiński i Magdalena Szechyńska-Hebda w artykule przygotowywanym do druku w jednym z najbliższych numerów "Świata Nauki". "Zwarty łan lub struktura korony drzew oraz zmienna pogoda powodują, że liście roślin nie są stale i całkowicie wystawione na optymalne natężenie światła. Dlatego też szybka i efektywna wymiana informacji w ramach jednego liścia lub w różnie naświetlanych liściach tej samej rośliny zapewnia aklimatyzację całego organizmowi. (...) To niezwykle elegancki system, który specyficznie wyewoluował u roślin" - podsumowują autorzy publikacji. Praca zespołu Karpińskiego doczekała się już świetnych recenzji wydawców "Plant Cell". Ostatnio zaprezentowano jej szczegóły na kongresie w Pradze. - Słuchacze stali w przejściach i w korytarzu - chwali się Karpiński. Ponadto badania nad systemem nerwowym i pamięcią u roślin to nie tylko sztuka dla sztuki. - Mamy już dwa patenty - cieszy się naukowiec. Na koniec opowiada mi o zaplanowanych kolejnych doświadczeniach. - Ale o tym na razie cicho sza - ostrzega. - Żeby nie zapeszyć.

 

Źródło: http://wyborcza.pl/1,75476,8151919,Rozumne_zycie_roslin.html

Link do abstraktu artykułu w "The Plant Cell" oraz  całego artykułu w formacie PDF.

 

 

 


 

 

Other Voices - Inne Głosy

"Film dokumentalny z 1977 roku przedstawiający kontrowersyjne badania prowadzone nad roślinami.
Czy rośliny widzą i słyszą? Czy posiadają uczucia i czy potrafią je wyrażać?
Jak wykazały eksperymenty naukowe Cleve Baxtera, Marcela Vogle i wielu innych rośliny percepują świat w sposób dla nas niepojęty, a co więcej - potrafią komunikować się ze sobą i to na duże odległości. Reagują żywo na dźwięki obecne w otoczeniu, a nawet na ból i emocje innych istot znajdujących się w pobliżu.
Niektórzy naukowcy wziąwszy pod uwagę wszystkie dane, jakimi dysponuje nauka o roślinach zmuszeni byli przyznać, że rośliny są jakby "powolniejszą" odmianą zwierząt. Zwierząt, które nie potrafią uciekać... Polecam!" - KFI



Other Voices - Inne Głosy 1/2 [Napisy PL]

 

 

Other Voices - Inne Głosy 2/2 [Napisy PL]

http://dai.ly/x1mtxqr

 

Film do pobrania

 

Podyskutuj na forum

 


 


 

Odkrycia prof. Phillipa S. Callahana

(Teksty tylko w języku angielskim)


Teorię Callahana dotyczącą okrągłych wież streszczono tekstem w czerwonej ramce (kliknij w obrazek)
The Round Tower2
Źródło (z większą liczbą obrazków): http://www.fiddlersgreen.net/models/buildings/Irish-Tower.html

 

Screen PDF-a. Ściągnij go na dysk >>stąd<< i korzystaj z każdego tekstu jako linka.
Living antennas

Znajdziesz na nim wiele linków do materiałów o owadach, roślinach i drzewach, opisujących ich budowę w kategoriach Phillipa Calahana, m.in. jako posiadających "wbudowane" anteny do odbioru promieniowania elektromagnetycznego Słońca i Ziemi.


Kompilacja różnych cytatów z Callahana.
http://www.rexresearch.com/callahan/callahan.htm

Książi i artykuły P. Callahana:
http://www.acresusa.com/catalogsearch/result/?cat=&q=callahan

Nagrane taśmy P. Callahana
http://www.acresusa.com/tapes/thumbnail.asp?catid=49&pcid=3


Notka biograficzna Phillipa S. Callahana
(gdyby zniknęła, jej kopię zamieszczam poniżej...)

BIOGRAPHICAL NOTE

Philip S. Callahan was born on August 29, 1923, at Fort Benning, Georgia. He entered the U.S. Army Air Force, San Antonio, Texas, in 1942, and served two years in the European Theater of Operations during World War II. Hiking around the world after the war, he worked as a free lance photographer and writer. On his return to the United States he matriculated at Fordham University New York, New York. He received his B.A. and M.S. degree from the University of Arkansas and his Ph.D. from Kansas State University. He joined the staff of the Entomology Department at Louisiana State University in March 1956 as Assistant Professor. He was promoted to Associate Professor in 1959. He joined the U.S. Department of Agriculture, in Southern Grain Insects Research Laboratory, Tifton, Georgia in July 1962 as Project Leader for insect Biophysics. He was also Professor of Entomology on the Graduate Faculty of the University of Georgia. In 1966, he received the Superior Service Award of the U.S. Department of Agriculture from the Secretary of Agriculture. He also received the annual award for distinguished research from the University of Georgia, Chapter of Sigma Xi and also the Sears Roebuck Foundation Award for contributions to agriculture. In 1969, he transferred to USDA Insect Attractant and Behavior Laboratory at Gainesville, Florida. His research involves the utilization of nonlinear far infrared radiation by biological systems and its applications to insect control and medicine. He has developed theories of insect communication based on waveguide characteristics of insect spines and has postulated that such spines are thermoelectret-coated dielectric waveguide aerials with the ability to receive short wavelength IR and microwave frequencies. His work in biophysics might best be called studies in insect molecular bioelectronics. He is the author of 106 scientific papers and 12 books on science and a full professor on the graduate faculty of the University of Florida. He is one of 5% of U.S. Scientists in the Who’s Who of Technology today. He retired from the USDA on June 20, 1986, and is now on the staff of the Olive W. Garvey Center for the improvement of Human Functioning, Inc., Wichita, Kansas as an infrared systems and low energy consultant.

Philip S. Callahan, Ph. D., schooled as an entomologist, was stationed in Ireland as a radio technician during World War II. He has written two books dealing specifically with his discoveries there of the seemingly magical properties of the ancient Irish round towers and of certain rocks and rock powders. Titled Nature's Silent Music and Paramagnetism--Rediscovering Nature's Secret Force of Growth

Dr. Callahan explains that a particle moving faster than the speed of light is called a tachyon, and a message sent by such a particle would actually arrive before it was sent. He also states that he published, in 1986, the first experimental proof that tachyon particles actually exist. (One of the world's great unsolved mysteries is why Dr. Callahan has never been honored with the Nobel Prize in physics for such an amazing and historic achievement.)

 

HEADER 

#1 Meridith 2017-10-05 19:56
Greetings! Very useful advice in this particular post!

It's the little changes which will make the
most important changes. Thanks for sharing!

Feel free to visit my blog post - rap: www.facebook.com/jaizmusic
Cytuj Zgłoś administratorowi

Dodaj komentarz